Po Igrzyskach.
PawelSpisakOlympics.jpg

Igrzyska Olimpijskie Londyn 2012 dla mnie dobiegły końca.

Udział w Igrzyskach Olimpijskich jest niemal dla każdego sportowca wydarzeniem wyjątkowym. Uczestnicząc po raz trzeci, w  tej niesamowitej i wyjątkowej pod każdym względem  imprezie sportowej czuję dumę i ogromną radość z możliwości reprezentowania naszego kraju.

 Mimo, iż były to kolejne, moje Igrzyska emocje za każdym razem są nieporównywalne z żadnym innym wydarzeniem sportowym. To właśnie dla tych emocji wszelkie poświęcenia, wysiłek i wyrzeczenia okazują się drobiazgami w porównaniu z tym czego doświadczyłem stojąc na olimpijskich arenach.

Samo uczestnictwo w Igrzyskach było dla mnie największym zaszczytem.

To zaszczyt bycia wśród najwybitniejszych sportowców, nie tylko spośród konkurencji jeździeckich. Do Londynu przyjechali najwięksi sportowcy świata.

Oczywiście będąc sportowcem ambitnym z każdym, kolejnym, olimpijskim startem oczekiwania i  chęć osiągnięcia sukcesów rośnie. Celem najwyższym jest oczywiście olimpijskie złoto. Ten cel osiągają nieliczni, najwybitniejsi. Nie da się dołączyć do grona tych najlepszych bez marzeń i wytrwałych prób ich realizacji.

Wyjeżdżając do Londynu starałem się realnie oceniać moje szanse. Miejsce w gronie pierwszych dwudziestu pięciu zawodników było moim celem, który wydawał się bardzo realny. Ostatecznie kontuzja Waga uniemożliwiła realizację celu jak i ukończenie całych zawodów.

OlympicsDay2.jpg

Do Londynu przyjechałem pięć dni przed rozpoczęciem zawodów. Podczas wszystkich treningów Wag był bardzo skoncentrowany, prezentował równą i wysoką formę,  co napawało optymizmem przed konkursem ujeżdżenia. Dzień przed startem do parku Greenwich, gdzie odbywały się zawody dojechał mój trener Andreas Dibowski. Po ostatnich, wspólnych  treningach jego opinie potwierdziły moje odczucia, co do formy Waga z poprzednich dni.

Przejazd podczas konkursu,  w ocenie mojej, trenera i wielu osób obserwujących zarówno na żywo, jak i przed telewizorami był najlepszym wykonanym przeze mnie i Waga ze wszystkich dotychczasowych startów.

 Po elementach wykonywanych w kłusie przejazd był oceniany na 76%, co dawało miejsce w czołówce!!! Kłus pośredni w ocenie angielskiego komentatora  z BBC, był najlepszym ze wszystkich startujących! Niestety pięta achillesowa Waga czyli stęp mocno obniżył wynik do 67%, co nadal dawało bardzo dobry rezultat. Kolejne ruchy w galopie były bardzo poprawne, aż do przedostatniej zmiany nogi. Utrata równowagi przy zmianie spowodowała zepsucie tego elementu. Sędziowie bardzo surowo zareagowali na ten błąd dając zgodnie trójki za zmianę nogi. Ostatecznie wynik, jaki osiągnąłem to 54,8 pkt. I dalsze miejsce w klasyfikacji generalnej.

Jedynym ruchem, który pozostanie słabym u Waga jest stęp. Wykonując resztę elementów na takim poziomie,  jak podczas Igrzysk i nie popełniając błędów można śmiało liczyć na wyniki poniżej 50 pkt. karych. Jest to opinia nie tylko moja ale również trenera oraz wielu fachowców, ze zdaniem których bardzo się liczę.

Trasa olimpijskiego krosu, w mojej ocenie była bardzo wymagająca. Mimo, iż przeszkody nie wydawały się ekstremalnie duże, to mocno pofałdowany teren, bardzo kręta trasa i dystans ponad 5700m czyniły go trudnym.

Wag mimo malej ilości startów był dobrze przygotowany kondycyjnie. Pofałdowany teren nie budził moich obaw. Dużą trudność sprawiła mi natomiast kręta trasa, szczególnie na początku krosu. Próba szybkiej jazdy skutkowała poślizgami Waga na granicy przewrócenia, mimo użycia bardzo długich haceli. Czując brak dobrej równowagi przy pokonywaniu zakrętów musiałem mocno zwalniać przed kolejnymi skrętami i najazdami na przeszkody.

Strat czasowych  nie udało się już nadrobić w ostatniej części krosu, gdzie mogłem galopować zdecydowanie szybciej, bez zbędnego regulowania tempa. Bardzo wysoką cenę ryzykownej jazdy zapłaciło kliku jeźdźców, między innymi prowadzący po ujeżdżeniu Yosyaki Oiwa, Clayton Fredericks czy Harald Ambros. Wszyscy trzej zostali wyeliminowani po upadkach, które wynikały z poślizgnięcia się koni na zakręcie bądź przy najeździe na przeszkodę. Nam udało się pokonać  kros, bez błędów na przeszkodach, co daje powody do satysfakcji.

Częste zmiany tempa i śliskie zakręty mocno odbiły się na samopoczuciu Waga po krosie. Mimo ukończenia trasy w dobrej kondycji nie udało się nam przystąpić do próby skoków. Podczas przeglądu weterynaryjnego Wag został skierowany do holding boksu a tam po konsultacji z lekarzem zdecydowaliśmy o wycofaniu go z kontynuowania zawodów.

Podsumowując  sportową stronę Igrzysk, żałuję bardzo, że nie udało się ukończyć olimpijskich zawodów i zrealizować zakładanych celów, które były wręcz na wyciągnięcie ręki. Jednak udział w kolejnych, moich Igrzyskach Olimpijskich dodał mi jeszcze więcej sił,  motywacji i mobilizacji do dalszej, jeszcze cięższej pracy, która w przyszłości być może pozwoli spełnić  sportowe marzenia i ambicje.

Na koniec chciałbym podziękować z całego serca wszystkim, którzy pomagali mi w przygotowaniach jak i samym starcie. Przede wszystkim moim najbliższym, czyli żonie, która oprócz wielkiego wsparcia jakim mnie obdarza,  z wielkim zaangażowaniem sprawuje rolę luzaka, bratu , który przejął na siebie mnóstwo obowiązków związanych z organizacją wyjazdu. To między innymi dzięki niemu mogłem mieć przy sobie trenera Andreasa Dibowskiego. Tacie, mamie oraz rodzicom mojej żony za wsparcie i pomoc przez całe, moje życie nie tylko przed Igrzyskami. Pani Magdalenie Donimirskiej, właścicielce Waga, to dzięki niej mogłem uczestniczyć w największym marzeniu sportowców. Trenerowi Andreasowi Dibowskiemu, który nie tylko spełnia obowiązki trenera ale również z wielkim zaangażowaniem stara się przekazać mi całe swoje doświadczenie, doktorowi Januszowi Okońskiemu za tworzenie wspaniałej atmosfery podczas pobytu w Londynie, lekarzom, którzy na co dzień zajmują się Wagiem (Grzegorz Chajęcki i Maciej Przewoźny).Firmą PSI Equestrian Consulting, Boehringer Ingelheim oraz Stefanidis i na koniec  moim kibicom, najwspanialszym jakich można sobie wyobrazić, zarówno tych, będących w Londynie, jak i tych kibicujących i wspierających mnie przed telewizorami.

Partnerzy:
Wszelkie prawa zastrzeżone Paweł Spisak | Powered by C5